czwartek, 31 stycznia 2008

Czarne kucyki

Może jeszcze nie czarne konie, ale chociaż kucyki. Na rynku wytworzyły się niejako dwa trendy- mamy hity, które fluktuują znacznie (Sokół, Haczów, Noc Świętojańska itp), ale mamy też stabilne, lecz powolne wzrosty kucyków, jak choćby ASP, Szymanowski, 60 rocznica zakończenia II Wojny Światowej.

Kucyki mają to do siebie, że ich cena jest niska (przynajmniej w stosunku do emisyjnej), lecz pną się powoli ku górze. Najciekawsze jest to, że nie ma znaczenia jak "stara" jest ta moneta - bywa tak, że może mieć już nawet 5 lat i naprawdę niskie nakłady i mimo to oscyluje w granicach 110-120zł za sztukę.

Szczerze mówiąc coraz mniej ufam hitom i zaczynam coraz restrykcyjniej stosować zasadę kupowania monet po cenach najbliższych emisyjnej, maksymalnie o cenie dwukrotnie wyższych.

Problem polega na tym, że mało już takich monet zostało. Nawet Statut Łaskiego się wyprzedaje...a to, obok Sokoła jest imho najbrzydszą monetą w IIIRP.

Co przyniesie przyszłość sokoła

Nadszedł moment gdy cena Sokoła spadła poniżej 200zł - już pojawiają się pierwsze oznaki nasycenia rynku ptaszkiem na srebrnej zastawie. Jeśli ktoś chciał sprzedać, to najlepszy moment już był. Teraz należy tylko czekać.
Pytanie brzmi - dlaczego cena spada? Pierwszy powód już podałem - nasycenie rynku: kto chciał to kupił, teraz nadszedł czas a uzupełnianie portfela, jeśli ktoś jeszcze ma wolne środki.

No i dopiero teraz nadszedł czas dla cierpliwych graczy. Sokół według mnie będzie dalej spadał im bliżej będziemy następnych emisji, poczynając od Sybiraków, Pekinie a na Poczcie kończąc. Cena podskoczy tylko w momencie jak następna moneta z emisji będzie zbyt niedostępna cenowo. Wtedy Sokół może stanowić ciekawą alternatywę.

Historia lubi się powtarzać - to samo działo się z Foka i cała resztą monet uznawanych powszechnie za pewne hity. Realizowanie zysków przed emisją następnego hitu najmocniej odbija się na poprzednim.

Jakie wnioski?
Wstrzymać się ze sprzedażą
Rozpocząć skupowanie

środa, 16 stycznia 2008

Po emisji sokoła

Wnioski ogólne bo wizycie w NBP oddział Warszawa
  • kulturalniej niż ostatnio
  • szybciej niż ostatnio (o całą jedną godzinę)
  • lepsza organizacja
  • identyfikatory
  • policja, straż miejska, dziennikarze - wszystko x2
  • szum medialny x3
A kolejki takie same jak w przypadku Korzeniowskiego - OGROMNE.

A jak trzyma się sokół na allegro.pl ? Spadł średnio o 20zł, czego można się było spodziewać z racji premiery.

Co nasz czeka teraz?

Naturalną konsekwencją wolnego rynku w tym momencie jest nasycenie popytu towarem. Ceny zaczną spadać jeszcze bardziej, bo sokoła będzie pełno wszędzie (już teraz stanowi 95% aukcji w dziale monet 2008, co jest naturalne - reszta to przedsprzedaże Sybiraków i Poczty). Ciekawi mnie swoją drogą jak zakończy się konkurs na wytypowanie średniej ceny Sokoła po emisji.

Wracając do meritum. Najbliższe dni to zalewanie rynku Sokołem w ogromnych ilościach. Cena spada poniżej 250zł. Każdy może sobie kupić ile chce (ale czy to się opłaca?). Po tygodniu prognozuje delikatne wzrostu i stagnacje przynajmniej na pół roku. Możliwe skoki w przypadkach zmiany nastawienia kolekcjonerów względem monet z tegorocznej emisji (mniejsze ilości, trudna dostępność itp.)

ps. Przyjrzałem się Sokołowi z bliska. To niesamowicie brzydka moneta.


poniedziałek, 14 stycznia 2008

Co wpływa na ceny monet?

Założenie wstępne: mówimy o monetach popularnie zwanych "współczesnymi", czyli zazwyczaj bierzemy pod uwage polską emisję III RP.


Często na rożnych forach i w różnych gremiach zadawane jest pytanie, które staje się rdzeniem większości dyskusji: Od czego zależy cena konkretnej monety?

Czynników jest wiele - postaram się w tym wpisie opisać chociaż racjonalne czynniki - a jest ich niemało...

Czynniki kolekcjonerskie

  • nakład - to podstawowy czynnik przy określaniu atrakcyjności monety - przykład? Wszyscy narzekają, że Sokół będzie miał ponad 100 000 nakładu. Przy takiej ilości emisje zeszłoroczne (60-70tys) stanowią niezłą gratkę. Nie mówiąc jóż o latach wcześniejszych gdzie mamy np. 30 tys emisje.
  • stan zachowania - kolekcjonerzy są bardzo restrykcyjni jeśli chodzi o stan zachowania monety. Przyjęło się mówić, że moneta zakupiona w kapslu ochronnym prosto z NBP jest w stanie menniczym (co nie zawsze jest zgodne z prawdą!). Liczą się nawet zarysowania na tymże kapslu. Wyjęcie monety z kapsla dyskwalifikuje ją całkowicie w oczach kolekcjonerów. Chyba, że w celach gradingu
  • grading - jest to usługa wyceniana na około 20-30zł (w Polsce) polegająca na profesjonalnej wycenie stanu zachowania monety. Obecnie grading jest bardzo popularny na polskim rynku. Monopolistą w Polsce w zakresie gradingu jest Gliwickie Centrum Numizmatyczne (GCN) wokół którego narosło dużo kontrowersji (chociażby sami sprzedają przez siebie oceniane monety co jest mocno wątpliwe etycznie)
Czynniki rynkowe
  • giełda - zasada jest prosta: im gorzej ma się giełda, tym lepiej tzw. "alternatywne inwestowanie" w postaci sztabek złota, srebra, platyny czy chociażby numizmatów.
  • cena kruszców - nie ma co ukrywać, oprócz wartości kolekcjonerskiej czy sentymentalnej monety składają się z czystego srebra lub złota. Przy odrobinie matematyki można wyliczyć, że w srebrnych monetach cena kruszcu to około 40%, a w złotych dochodzi nawet do 90%.
Czynniki okołorynkowe
  • medialność - przykłady ostatnich publikacji (Parkiet, Puls Biznesu, Forbes) dowodzi, jak łatwo stworzyć i wypromować "nośny" temat. To oczywiście kieruje uwage mas, co prowadzi do większego ruchu na rynku, ergo, wzrostu cen.
  • popularność - są monety popularne i tzw. gnioty. Czym jest gniot? Jedynym kryterium określającym gniota jest jego duża ilość nie sprzedających się egzemplarzy na Allegro, mimo że jest w cenie emisyjnej. Pojęcie gniota jest bardzo płynne. Nie tak dawno gniotem jest Noc Świętojańska czy Dożynki. Gniotem miał być Arctowski.
  • specyficzny okres - W przeciwnieństwie do giełdy, rynek numizmatów jest podatny na cykliczne wahania związane z nadejściem wakacji i świąt bożego narodzenia. Zazwyczaj właśnie wtedy relizowane są zyski z monet, bowiem są one traktowane jako pieniądze "extra" - na wakacje, prezenty itp.
  • "pompowanie" - jest to sformuowanie bardzo rynsztokowe, ale przyjęło się w dyskusjach. Pompowanie to nic innego jak robienie szumu wokół konkretnej monety w czysto koniunkturalnych celach. Robi się to, aby szczutnie podbić cenę, aby móc więcej zarobić. Pompowaniem może być wszystko - zazwyczaj jednak spotyka się to na forach i blogach (więc uważajcie na pompujące wpisy z mojej strony ;P)

UWAGA: często na aukcjach można spotkać aukcje monet na kup teraz o 50% wyższe od aktualnej ceny na rynku. Czasami nawet 100% wyższe. Dlaczego? Często jest to najlepszy sposób na podbijanie ceny standardowych aukcji. Czysta socjotechnika na która trzeba bardzo uważać.

piątek, 4 stycznia 2008

Klęska urodzaju

Gdy okazało się, że sokół będzie emitowany w niespotykanie dużej liczbie 92 tys sztuk, oburzeń nie było końca. Teraz krąży w środowisku pogłoska, że Sybiracy także zwiększą swoją liczebność do…98 tys.

I znowu głosy rozczarowania i oburzenia…jak tak można? Po co to komu potrzebne, monety teraz nie będą nic warte, nikt nic na nich nie zarobi…

Dziwi mnie troche krótkozwroczność takiego podejścia. W końcu, z całym szacunkiem dla inwestorów, ale ciągle mamy do czyniena z monetami kolekcjonerskimi, a nie akcjami! To przede wszystkim ich wartość kolekcjonerska ma wartość.

A kolekcjonerowi nie potrzeba mieć 10 sztuk jednej monety. Zadowoli się jedną, lub dwoma, jeśli chce pokazać awers i rewers.

Po tym co kolekcjoner widział przed wejściem do NBP podczas emisji Korzeniowskiego, zapewne zastanawiał się jak uda mu się następnym razem zdobyć jedną ukochaną monetę… widzą, że z roku na rok emisja zwiększa się conajmniej o 30% prawdopodobnie może mieć głowę spokojną.

Ale wróćmy do aspektów inwestycyjnych. Tak relatywnie duże widełki emisji prowadzą do dwóch w miarę logicznych wniosków:

  • Skoro dwie (na 100% jedna, Sybiracy to przypuszczenia jak narazie) monety ujrzą światło dzienne w tak dużych ilościach, to niemal pewne jest, że reszta rocznej emisji będzie emitowana w podobnie dużych kwotach. Nie wyobrażam sobi, aby któraś moneta z planu rocznego miała 90 tys nakładu, a druga zaraz z anią 70 tys.
  • To, że rocznik 2008 będzie tak… hmmm… obfity w nowe monety, to może się okazać, że do tej pory monety o 60-70 tys kopiach z 2007 roku staną się unikatami. Nie mówiąc już o wcześniejszych latach. Ergo, ich cena wrośnie z jeszcze jednego powodu.

Reasumując - zupełnie mi nie przeszkadza, że mamy tak duże emisję. Według mnie to doskonały pomysł i liczę na to, że 2009 rok przywitamy z informacją, że nowe zwierzątko ukaże się z conajmniej 120 tys nakładem.

Rynek to wchłonie.

Przerwa w transmisji

Czas na chwilę urlopu. Większość zakupów monetarnych poczyniona, część jeszcze tkwi gdzieś na poczcie, ale to już nie mój problem, bo…czas na urlop!

Wybieram się na narty, ale postaram się przynajmniej monitorować sytuację na rynku.

Aby Was jednak nie zostawiać samych polecam lekturę paru stron, które ostatnio przynoszą mi dużą dawkę wiedzy - zarówno numizmatycznej jak i inwestorskiej.

Polecam na początku zagłębić się w pasnonujący świat historii numizmatyki wraz z Panem Jerzym Chałupskim - ogrom informacji jaką posiada dział artykułów jego autorstwa powala na łopatki.

Skoro już się rozpędzamy to czas na dawkę solidnej analizy rynkowej w wykonaniu Pana Cynika (numer 9). Ty, którzy potrzebują podstaw wiedzy o inwestowaniu w złoto polecam caly cykl ( część 1, 2 i 3). Jest tam też sporo informacji o srebrze.

Tym, którzy zaglądają tutaj po raz pierwszy proponuję rozpoczęcie od zapoznania się z działem moich artykułów, a przede wszystkim od poradnika “jak zacząć“.

No to chyba na tyle… Powinno zaspokoic apetyty na najbliższy tydzień…Do usłyszenia!

Posted in